niedziela, 27 stycznia 2013

Rozdzial 3.

Emil? Aczego on tutaj chce? Mowilam mu, ze juz sie nim nie interesuje od drugiej klasy. Chlopak usiadl kolo mnie, chcial mi cos powiedziec, ale ja mu nie dalam. Chcialam, zeby jak najszybciej odszedl.
- Czego ode mnie chcesz!?
- Chce ci tylko.....
- Nie! Dzieki, nic od ciebie nie chce!
- Ale ja... Niedawalam mu dojsc do slowa, po tym co mi zrobil nie chce juz z nim rozmawiac.
- Mozesz juz isc!?
- Ale ja chce ci tylko cos przekazac!
- Dobra, dobra nie krzycz!
- Ta... chyba ty. Powiedzial pod nosem.
- Cos mowiles?
- Nie nic... To moge ci cos powiedziec?
- Tak, gadaj ale sie streszczaj, nie chce, zeby Justin nas razem zobaczyl. Gdy to powiedzialam popatrzalam sie na schody ktore prowadza na pierwsze pietro, czyli do klasy Justina.
- No wiec tak... Moj kolega ma tate, ktory pracuje jako stylista zespolu One Direction.
- No i....?
- Dostal bilety na ich koncert i nie wie komu je dac. Ja pomyslalem o tobie.....moze wezmiesz?
- A za ile?
- Tu jest problem, bo wiesz to bardzo popularny zespol i trudno dostac bilety za niska cene, rozumiesz.?
- Taak... rozumiem, ale wiesz co... Olivia jest siostra jednego czlonka z zespolu wiec wiesz, on jest tak jakby naszym 'starszym' kolegom. Wiec moge go spytac o bilety.
- Okej rozumiem, ale jakby co, odezwij sie. Puscil do mnie oczko i usmiechnal sie, poczym wstal i odszedl.
*Patrzac sie w pusta przestrzen, zajdajac kanapke, myslam o tym jak by to bylo gdyby Justin byl slawny. Pewnie musial by latac z miejsca na miejsce i dawac koncerty. Niemialby czasu dla mnie, spotkania z w fanami i wogole....
Kiedy wstalam i chcialam odejsc od stolika by wyrzucic papierek po kanapce, ktos zlapal mnie w tali i szepnal mi do ucha.
- Czesc kochanie... W pierwszej chwili sie wystraszylam, ale po kilku sekundach poznalam ten aksamitny glos. Odwrocilam sie i z usmiechem na ustach odpowiedzialam mu.
- Hej skarbie.
- Wiez, ze masz piekny usmiech?
- Tak, wiem, juz mi to mowiles.
- A czy mowilem ci, ze cie kocham?
- Z jakies sto razy.
- To powiem ci to poraz sto pierwszy. Kocham cie. Po tych slowach Juss przyblizyl usta do moich i lekko je musnal. Poczym sie odsunal i oblizal swoje usta. Justin usiadl na swoim miejscu a po kilku sekundach dolaczylu do niego moje przyjaciolki. Gdy juz chcialam isc w strone smietnika uslyszalam za saba, ze ktos do mnie krzyczy.
- Uwazaj! Odwrocilam sie, widzialam tylko pilke, ktora leci w moja strone a pozniej juz nic, tak jakby ktos zgasil swiatlo...
*Ochami Bieebsa*
Siedzilaem przy stoliku z dziewczynami rozmawiajac o tym, ze chcialem zabrac Ann gdzies na sylwestra. Swieta chcialem spedzic z rodzina. Kiedy chcialem sie odwrocic i zobaczyc gdzie poszla Ann, ktos krzyknal ''Uwazaj''. Widzialem jak pilka od nogi przelatuje przez otwarte drzwi na boisko, patrzalem sie na nia, ale pozniej kogos trafila. To byla Ann, szybko wstalem od stolika, niechcacy przewrocilem tace z moimi kanapkami, ktora pozniej znjadowal sie na kolanach Victorii. Przepychjac sie przez nie wielki tlum zgromadzonych ludzi, chcialem jak najszybciej byc kolo Ann. Kiedy w koncu mi sie to udalo, wzialem ja na rece i zanioslem do pielegniarki.
*
Weszlam do domu krzyknelam krotkie 'jestem' i poszlam na gore do siebie. Odrobilam lekcje i z bolacym mnie nosem polozylam sie na lozko. Chcialam chwile odpoczac, niestety nie trwalo to dlugo, bo ktos wszedl do mojego pokoju...
--------------------------------------------------------------------
Przepraaaaaaszam was bardzo, ze nic nie dodawalam, ale nie mialam czasu i wogole nie mialam weny. Rozdzialy bede sie pojawialy 1 albo 2 razy w tygodniu.... Dziekuje za to, ze to czytacie KOCHAM WAS! ;) A i jeszcze cos, juz wiem co sie stanie dalej, bo mam pewien pomysl. I jeszcze drugie cos, chcialam was przeprosic za to, ze ten rozdzila jest krotki ale nastepny bedzie dluzszy, mam taka nadzieje... Pa! Do nastepnego! :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz