Emil? Aczego on tutaj chce? Mowilam mu, ze juz sie nim nie interesuje od drugiej klasy. Chlopak usiadl kolo mnie, chcial mi cos powiedziec, ale ja mu nie dalam. Chcialam, zeby jak najszybciej odszedl.
- Czego ode mnie chcesz!?
- Chce ci tylko.....
- Nie! Dzieki, nic od ciebie nie chce!
- Ale ja... Niedawalam mu dojsc do slowa, po tym co mi zrobil nie chce juz z nim rozmawiac.
- Mozesz juz isc!?
- Ale ja chce ci tylko cos przekazac!
- Dobra, dobra nie krzycz!
- Ta... chyba ty. Powiedzial pod nosem.
- Cos mowiles?
- Nie nic... To moge ci cos powiedziec?
- Tak, gadaj ale sie streszczaj, nie chce, zeby Justin nas razem zobaczyl. Gdy to powiedzialam popatrzalam sie na schody ktore prowadza na pierwsze pietro, czyli do klasy Justina.
- No wiec tak... Moj kolega ma tate, ktory pracuje jako stylista zespolu One Direction.
- No i....?
- Dostal bilety na ich koncert i nie wie komu je dac. Ja pomyslalem o tobie.....moze wezmiesz?
- A za ile?
- Tu jest problem, bo wiesz to bardzo popularny zespol i trudno dostac bilety za niska cene, rozumiesz.?
- Taak... rozumiem, ale wiesz co... Olivia jest siostra jednego czlonka z zespolu wiec wiesz, on jest tak jakby naszym 'starszym' kolegom. Wiec moge go spytac o bilety.
- Okej rozumiem, ale jakby co, odezwij sie. Puscil do mnie oczko i usmiechnal sie, poczym wstal i odszedl.
*Patrzac sie w pusta przestrzen, zajdajac kanapke, myslam o tym jak by to bylo gdyby Justin byl slawny. Pewnie musial by latac z miejsca na miejsce i dawac koncerty. Niemialby czasu dla mnie, spotkania z w fanami i wogole....
Kiedy wstalam i chcialam odejsc od stolika by wyrzucic papierek po kanapce, ktos zlapal mnie w tali i szepnal mi do ucha.
- Czesc kochanie... W pierwszej chwili sie wystraszylam, ale po kilku sekundach poznalam ten aksamitny glos. Odwrocilam sie i z usmiechem na ustach odpowiedzialam mu.
- Hej skarbie.
- Wiez, ze masz piekny usmiech?
- Tak, wiem, juz mi to mowiles.
- A czy mowilem ci, ze cie kocham?
- Z jakies sto razy.
- To powiem ci to poraz sto pierwszy. Kocham cie. Po tych slowach Juss przyblizyl usta do moich i lekko je musnal. Poczym sie odsunal i oblizal swoje usta. Justin usiadl na swoim miejscu a po kilku sekundach dolaczylu do niego moje przyjaciolki. Gdy juz chcialam isc w strone smietnika uslyszalam za saba, ze ktos do mnie krzyczy.
- Uwazaj! Odwrocilam sie, widzialam tylko pilke, ktora leci w moja strone a pozniej juz nic, tak jakby ktos zgasil swiatlo...
*Ochami Bieebsa*
Siedzilaem przy stoliku z dziewczynami rozmawiajac o tym, ze chcialem zabrac Ann gdzies na sylwestra. Swieta chcialem spedzic z rodzina. Kiedy chcialem sie odwrocic i zobaczyc gdzie poszla Ann, ktos krzyknal ''Uwazaj''. Widzialem jak pilka od nogi przelatuje przez otwarte drzwi na boisko, patrzalem sie na nia, ale pozniej kogos trafila. To byla Ann, szybko wstalem od stolika, niechcacy przewrocilem tace z moimi kanapkami, ktora pozniej znjadowal sie na kolanach Victorii. Przepychjac sie przez nie wielki tlum zgromadzonych ludzi, chcialem jak najszybciej byc kolo Ann. Kiedy w koncu mi sie to udalo, wzialem ja na rece i zanioslem do pielegniarki.
*
Weszlam do domu krzyknelam krotkie 'jestem' i poszlam na gore do siebie. Odrobilam lekcje i z bolacym mnie nosem polozylam sie na lozko. Chcialam chwile odpoczac, niestety nie trwalo to dlugo, bo ktos wszedl do mojego pokoju...
--------------------------------------------------------------------
Przepraaaaaaszam was bardzo, ze nic nie dodawalam, ale nie mialam czasu i wogole nie mialam weny. Rozdzialy bede sie pojawialy 1 albo 2 razy w tygodniu.... Dziekuje za to, ze to czytacie KOCHAM WAS! ;) A i jeszcze cos, juz wiem co sie stanie dalej, bo mam pewien pomysl. I jeszcze drugie cos, chcialam was przeprosic za to, ze ten rozdzila jest krotki ale nastepny bedzie dluzszy, mam taka nadzieje... Pa! Do nastepnego! :D
You are everything I need
niedziela, 27 stycznia 2013
sobota, 8 grudnia 2012
Rozdzial 2.
Obudzily mnie promienie slonca wpadajace do mojego pokoju, przez lekko uchylana zaslone. Usiadlam na krawedzi lozka rozciagajac sie i mruczac cos pod nosem. Wstalam i podeszlam do szafki, wyciagnelam z niej biale spodnie, jakis golf i na to sweter, poniewaz byla zimna. Weszlam do lazienki umylam sobie twarz. Poczym wytarlam sie w recznik. Gdy juz skonczylam poranna toalete zszedlam na dol. Moja mama i brat siedzieli przy stole zajadajac jajecznice. Podeszlam do nich i usiadlam na swoim miejscu.
- Czesc wam! Krzykanelam im na powitanie.
- Hej skarbie. Powiedziala moja mama i usmiechnela sie do mnie.
- Cess! Krzyknal moj brat. To brzmialo troszke smiesznie i slodko.
Jedlismy w ciszy co bylo troche dziwne, bo kiedy byl tata byl, to bylo jakos weselej. Teraz go z nami nie ma, bo musiala wyjechac za granice w celach sluzbowych. Kiedy juz zjadlam sniadanie, wlozylam talerz do zmywarki i poszlam na gore do siebie. Weszlam do lazienki po to, aby umyc zeby, kiedy z niej wychodzilam dostalam sms'a. Sms byl od Justina, kliknelam ''otworz''.
''Hej skarbie! Czekam na ciebie pod twoimi domem. Buziaki ;*''
Usmiechnelam sie sama do siebie. Zpakowalam jeszcze piornik, bo wczoraj odrabialam lekcje prze kilka godzin. Moge sie przyznac, ze nie jestem dobra z mamtematyki wiec musialam siedziec i myslec nad tymi zadaniami. Wzielam moj plecak i zszedlam na dol. Na dole pozegnalam sie z mama i bratem. Oliver dal mi buziaka w policzek, byl to taki nieudany buziak, bo jego slina zostala w miejscu w ktorym mnie pocalowal. Wytarlam policzek i zasmialam sie pod nosem. Zalozylam moje kozaki, kurtke, szalik, czapke i buty. Pociagnelam za klamke, otworzylam drzwi i wyszlam na dwor.
- Hej skarbie! Podnioslam wzrok i zauwazylam Justina, ktory stal kilka krokow przede mna usmiechajac sie slodko.
- Czesc Justin. Powiedzialam mu na powitanie i pocalowalam w policzek. On sie tylko usmiechnal i zlapal mnie za reke, po czym ruszylismy w droge do szkoly.
*
Siedzialam w klasie patrzac przez okno i rozmyslajac nad tym gdzie tym razem pojade na swieta. Z moich rozmyslen wyrwal mnie dzwiek dzwonku. Wzielam moje ksiazki i wlozylam je do plecaka, po czym wyszlam na przerwe. Dziwilo mnie to, ze jest tak zimno a my musimy wychodzic na dwor, chcialam z powrotem wejsc do srodka, ale nauczyciel zamknal drzwi od srodka jak to zawsze robil. Podeszlam do moich przyjaciolek. Rozmawialismy o roznych rzeczach. Zastanawialam sie gdzie jest Justin, ale przypomnialo mi sie, ze ma teraz w-f i za chwile powinnam go zobaczyc. Po kilku sekundach zauwazylam go jak wychodzi z malego budynku gdzie znajduje sie sala gimnastyczna. Pomachal mi i wyslal mi buziaka, ja zrobilam to samo.
- Jeku, ale ci zazdroszcze... Powiedziala Olivia patrzac sie na mnie.
- Ale czego? Zapytalam sie jej, ale musze przyznac, ze chyba wiedzialam o co jej chodzi.
- No wiesz tez chcialaby miec takiego chlopaka, jakiego ty masz.
- A co z Zaynem, znudzil ci sie?
- Nie, ale mam wrazenie, ze mnie unika i chyba wie, ze on mi siepodoba.
- Myslisz, ze Harry mu powiedzial?
- Mhm... preciez tacy sa starsi bracia. Mowia innym to czego sie dowiedzieli, po to aby cie zkompromitowac.
- Hahaha dobrze, ze ja mam mlodszego brata. Zasmialam sie i przenioslam moj wzrok na Victorie, ktora kompletnie nic nie mowila. - A ty czemu nic nie mowisz Vica?
- A bo wiecie....
- Nie nie wiemy. Powiedziala powaznie Olivia.
- Okey, powiem wam, bo... u mnie i u Josha .... chodzi o to, ze nic nam sie nieuklada.... Widzialam jak Victoria miala szklanki w oczach, wiec ja przytulilam razem z Olivia.
- Wszystko bedzie dobrze, zobaczysz. Pocieszalam ja i glaskalam po wlosach.
*
Po 2 lekcjach mielismy dluga przerwe na lunch. Usiadlam przy wolnym stoliku. Siedzilam sama, bo moje przyjaciolki i chlopak musza siedziec jeszcze w klasie z jakies 10 minut max, maja przedluzona lekcje a poza tym chodza do innej klasy. Kiedy wyciagalam kanapki ktos przysiadl sie do mnie. Obrocilam sie w bok po to, zeby zobaczyc kim byl ten ''ktos''. Pomyslalam, ze to Justin, ale sie mylilam, bo to byl......
----------------------------------------------------------------------------------------
Tak wiem taki sobie jest ten rozdzial, ale wazne, ze jakos go napisalam :) Mysle, ze bedziecie fajnie czytac mojego bloga. Przepraszam za bledny, jak wogole sa i za ta, ze za krotki rozdzial..
Do nastepnego! ♥
- Czesc wam! Krzykanelam im na powitanie.
- Hej skarbie. Powiedziala moja mama i usmiechnela sie do mnie.
- Cess! Krzyknal moj brat. To brzmialo troszke smiesznie i slodko.
Jedlismy w ciszy co bylo troche dziwne, bo kiedy byl tata byl, to bylo jakos weselej. Teraz go z nami nie ma, bo musiala wyjechac za granice w celach sluzbowych. Kiedy juz zjadlam sniadanie, wlozylam talerz do zmywarki i poszlam na gore do siebie. Weszlam do lazienki po to, aby umyc zeby, kiedy z niej wychodzilam dostalam sms'a. Sms byl od Justina, kliknelam ''otworz''.
''Hej skarbie! Czekam na ciebie pod twoimi domem. Buziaki ;*''
Usmiechnelam sie sama do siebie. Zpakowalam jeszcze piornik, bo wczoraj odrabialam lekcje prze kilka godzin. Moge sie przyznac, ze nie jestem dobra z mamtematyki wiec musialam siedziec i myslec nad tymi zadaniami. Wzielam moj plecak i zszedlam na dol. Na dole pozegnalam sie z mama i bratem. Oliver dal mi buziaka w policzek, byl to taki nieudany buziak, bo jego slina zostala w miejscu w ktorym mnie pocalowal. Wytarlam policzek i zasmialam sie pod nosem. Zalozylam moje kozaki, kurtke, szalik, czapke i buty. Pociagnelam za klamke, otworzylam drzwi i wyszlam na dwor.
- Hej skarbie! Podnioslam wzrok i zauwazylam Justina, ktory stal kilka krokow przede mna usmiechajac sie slodko.
- Czesc Justin. Powiedzialam mu na powitanie i pocalowalam w policzek. On sie tylko usmiechnal i zlapal mnie za reke, po czym ruszylismy w droge do szkoly.
*
Siedzialam w klasie patrzac przez okno i rozmyslajac nad tym gdzie tym razem pojade na swieta. Z moich rozmyslen wyrwal mnie dzwiek dzwonku. Wzielam moje ksiazki i wlozylam je do plecaka, po czym wyszlam na przerwe. Dziwilo mnie to, ze jest tak zimno a my musimy wychodzic na dwor, chcialam z powrotem wejsc do srodka, ale nauczyciel zamknal drzwi od srodka jak to zawsze robil. Podeszlam do moich przyjaciolek. Rozmawialismy o roznych rzeczach. Zastanawialam sie gdzie jest Justin, ale przypomnialo mi sie, ze ma teraz w-f i za chwile powinnam go zobaczyc. Po kilku sekundach zauwazylam go jak wychodzi z malego budynku gdzie znajduje sie sala gimnastyczna. Pomachal mi i wyslal mi buziaka, ja zrobilam to samo.
- Jeku, ale ci zazdroszcze... Powiedziala Olivia patrzac sie na mnie.
- Ale czego? Zapytalam sie jej, ale musze przyznac, ze chyba wiedzialam o co jej chodzi.
- No wiesz tez chcialaby miec takiego chlopaka, jakiego ty masz.
- A co z Zaynem, znudzil ci sie?
- Nie, ale mam wrazenie, ze mnie unika i chyba wie, ze on mi siepodoba.
- Myslisz, ze Harry mu powiedzial?
- Mhm... preciez tacy sa starsi bracia. Mowia innym to czego sie dowiedzieli, po to aby cie zkompromitowac.
- Hahaha dobrze, ze ja mam mlodszego brata. Zasmialam sie i przenioslam moj wzrok na Victorie, ktora kompletnie nic nie mowila. - A ty czemu nic nie mowisz Vica?
- A bo wiecie....
- Nie nie wiemy. Powiedziala powaznie Olivia.
- Okey, powiem wam, bo... u mnie i u Josha .... chodzi o to, ze nic nam sie nieuklada.... Widzialam jak Victoria miala szklanki w oczach, wiec ja przytulilam razem z Olivia.
- Wszystko bedzie dobrze, zobaczysz. Pocieszalam ja i glaskalam po wlosach.
*
Po 2 lekcjach mielismy dluga przerwe na lunch. Usiadlam przy wolnym stoliku. Siedzilam sama, bo moje przyjaciolki i chlopak musza siedziec jeszcze w klasie z jakies 10 minut max, maja przedluzona lekcje a poza tym chodza do innej klasy. Kiedy wyciagalam kanapki ktos przysiadl sie do mnie. Obrocilam sie w bok po to, zeby zobaczyc kim byl ten ''ktos''. Pomyslalam, ze to Justin, ale sie mylilam, bo to byl......
----------------------------------------------------------------------------------------
Tak wiem taki sobie jest ten rozdzial, ale wazne, ze jakos go napisalam :) Mysle, ze bedziecie fajnie czytac mojego bloga. Przepraszam za bledny, jak wogole sa i za ta, ze za krotki rozdzial..
Do nastepnego! ♥
wtorek, 27 listopada 2012
Rozdzial 1.
Oboje sie nienawidzili, oboje rzucali sie klockami i tym co wpadlo im w rece kiedy chodzili jescze do przedszkola..... a jak to wogole sie stalo?
Byl to pierwszy dzien kiedy mala Ann z mama podeszli do wielkiego budynku, ktory byl koloru zielonego. W oknach budynku znajdowaly sie rozne kwiatki i serduszka. Przy drzwiach predszkola stala usmiechnieta pani. Mama przywitala sie z nia podajac jej reke. Dziewczynka wtulila sie w reke mamy, kiedy weszli do duzego pomieszczenia. Duzo dzieci ganialo sie po calym pomieszczeniu krzyczac i piszczac. Mama Ann postawila dziewczynke na ziemi i podeszla do jednej z innych mam. Miala na imie Pattie, byla dosc niska osoba z dlugimi brazowymi wlosami. Ann rozejrzala sie po pomieszczeniu, jej wzrok utkwil na jedny chlopczyku, ktory rysowal cos na kartce papieru. Dziewczynka podeszla do niego i przywitala sie.
- Czesc jestem Ann. Chlopczyk popatrzal sie na nia i usmiechnal sie do niej.
- Czesc jestem Justin.
- Co rysujesz?
- Rysuje samochod dla taty. Ann popatrzala sie na rysunek, ktory przypominal jej bardziej jakis kwadrat z dwoma kolkami. Dziewczynka zasmiala sie pod nosem.
- Dlaczego sie smiejesz?
- Dlatego, ze to nie jest samochod tylko jakis kwadrat z kolkami.
- Myslisz, ze ty umialabys namalowac go lepiej? Ann nie wiedzial co powiedziec, bo jeszcze nigdy nie rysowala samochodow.
- To umiesz czy nie? Chlopczyk patrzal na nia czekajac na odpowiedz.
- Umm.... nie lubie samochodow, ale moge namalowac kwiatka.
- Okej to pokaz.
Ann usiadla kolo Justina i zaczela malowac swoj rysunek. Starala sie jak tylko mogla, ale to nieprzypominalo kwiatka tylko jakies kolo z paskami dookola.
- To ma byc kwiatek?
- Umm.... tak nie widzisz?
- To jest tylko jakies kolo z paskami, a nie kwiatek.
- Przynajmniej jest lepszy od twojego kwadratu!
- Nie to moj obrazek jest lepszy! Chlopczyk wystawil jej jezyk i zabral jej rysunek. Ann zaczela go gonic po calym pomiesczeniu, ale nie mogla go zlapac. Justin zatrzymal sie na koszem do smieci trzymajc nad nim rysunek Ann.
- Wyrzuce go!
- Nie nie wyrzucaj! Krzyczla dziewczynka, ledwa lapiac oddech.
- Wyrzuce go! Powturzyl chlopczyk i juz mial go wyrzucac gdy nagle zobaczyl, ze Ann ma w reku jego rysunek z samochadem, ktory mu sie tak podobal.
- Jesli ty wyrzucisz moj rysunek, to ja wyrzuce twoj!
- Nie, nie wyrzucisz! Teraz to Justin zaczal krzyczec na nia. Nagle do pomieszczenia weszly dwie rozesmiane kobiety, to byla mama Ann i mama Justina. Jennifer (mama Ann) popatrzala sie na nich z usmiechem. Poczym mama Justina, Pattie zaczela mowic.
- O! tu jest wlasnie moj synek Justin. Wskazala na niego palcem i wziela go na rece. To sama zrobila Jennifer, przedstawiajac jej swoja corke. Ann popatrzala sie na Justina a on na nia, oboje trzymali w rekach obrazki. Przez kilka sekund wymieniali ze soba wrogie spojrzenia, gdy nagle Jennifer i Pattie zaczely isc z nimi w kierunku gdzie staly duze klocki, polozyly ich tam i odeszly. Justin zaczal budowac cos z klockow. Dziewczynka caly czas myslala co zrobic z jego rysunkiem, widziala, ze on siedzi na jej rysunku. Nagle zaczal go zgniatac a Ann caly czas patrzala sie na to co on robi i zaczela robic to samo. Dziewczynka wytknela mu jezyk kiedy on zaczal drzec jej rysunek, ona robila to samo z jego rysunkiem. Justin wstal i zaczal isc w strone smietnika. Ann tez zaczela isc w strone smietnika, ktory wstal po drugiej stronie pomiesczenia i wyrzucila podarty rysunek do srodka. Obrocila sie i zauwazyla jak Justin, wyrzyca jej rysunek jeszcze bardziej go gniatac i drzec. Od tamtej chwili byli wrogami.....
Kiedy chodzili do 1 klasy, Ann musiala siedziec z nim w lawce i zaczela coraz bardziej przyzwyczajac sie do jego osobowosci. Kiedy nie bylo jej w szkole, musiala spisywac od niego lekcje, bo tylko do niego maiala najblizej. Zaczeli sie kumplowac.
Kiedy byli troche starsi zaczeli byc przyjaciolmi, kiedy ta musiala tanczyc z nim w parze, bo chodzili na kurs tanca. Justin zaczal inaczej na nia patrzec, chcial byc kims wiecej nie tylko przyjacielem. Chcial lapac ja za reke kazdego dnia i zegnac ja calusem, po to aby nastepnego dnia robic to samo. Tak, chcial byc jej chlopakiem, ale Ann wolala zeby zostali tylko przyjaciolmi.
A dzisiaj sa nie tylko najlepszymi przyjaciolmi ale para. Justin byl taki szczesliwy kiedy ona calowla go w policzek i kiedy sie do niego przytulala i lapala za reke. Wiedzial, ze beda ze soba dlugoo........♥
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeeest napisalam to w koncu! I jak podoba sie wam? ;) ♥
P.S Jesli beda jakies bledy to przeprasza, bo wypilam szklanke Coli ;D ♥
Byl to pierwszy dzien kiedy mala Ann z mama podeszli do wielkiego budynku, ktory byl koloru zielonego. W oknach budynku znajdowaly sie rozne kwiatki i serduszka. Przy drzwiach predszkola stala usmiechnieta pani. Mama przywitala sie z nia podajac jej reke. Dziewczynka wtulila sie w reke mamy, kiedy weszli do duzego pomieszczenia. Duzo dzieci ganialo sie po calym pomieszczeniu krzyczac i piszczac. Mama Ann postawila dziewczynke na ziemi i podeszla do jednej z innych mam. Miala na imie Pattie, byla dosc niska osoba z dlugimi brazowymi wlosami. Ann rozejrzala sie po pomieszczeniu, jej wzrok utkwil na jedny chlopczyku, ktory rysowal cos na kartce papieru. Dziewczynka podeszla do niego i przywitala sie.
- Czesc jestem Ann. Chlopczyk popatrzal sie na nia i usmiechnal sie do niej.
- Czesc jestem Justin.
- Co rysujesz?
- Rysuje samochod dla taty. Ann popatrzala sie na rysunek, ktory przypominal jej bardziej jakis kwadrat z dwoma kolkami. Dziewczynka zasmiala sie pod nosem.
- Dlaczego sie smiejesz?
- Dlatego, ze to nie jest samochod tylko jakis kwadrat z kolkami.
- Myslisz, ze ty umialabys namalowac go lepiej? Ann nie wiedzial co powiedziec, bo jeszcze nigdy nie rysowala samochodow.
- To umiesz czy nie? Chlopczyk patrzal na nia czekajac na odpowiedz.
- Umm.... nie lubie samochodow, ale moge namalowac kwiatka.
- Okej to pokaz.
Ann usiadla kolo Justina i zaczela malowac swoj rysunek. Starala sie jak tylko mogla, ale to nieprzypominalo kwiatka tylko jakies kolo z paskami dookola.
- To ma byc kwiatek?
- Umm.... tak nie widzisz?
- To jest tylko jakies kolo z paskami, a nie kwiatek.
- Przynajmniej jest lepszy od twojego kwadratu!
- Nie to moj obrazek jest lepszy! Chlopczyk wystawil jej jezyk i zabral jej rysunek. Ann zaczela go gonic po calym pomiesczeniu, ale nie mogla go zlapac. Justin zatrzymal sie na koszem do smieci trzymajc nad nim rysunek Ann.
- Wyrzuce go!
- Nie nie wyrzucaj! Krzyczla dziewczynka, ledwa lapiac oddech.
- Wyrzuce go! Powturzyl chlopczyk i juz mial go wyrzucac gdy nagle zobaczyl, ze Ann ma w reku jego rysunek z samochadem, ktory mu sie tak podobal.
- Jesli ty wyrzucisz moj rysunek, to ja wyrzuce twoj!
- Nie, nie wyrzucisz! Teraz to Justin zaczal krzyczec na nia. Nagle do pomieszczenia weszly dwie rozesmiane kobiety, to byla mama Ann i mama Justina. Jennifer (mama Ann) popatrzala sie na nich z usmiechem. Poczym mama Justina, Pattie zaczela mowic.
- O! tu jest wlasnie moj synek Justin. Wskazala na niego palcem i wziela go na rece. To sama zrobila Jennifer, przedstawiajac jej swoja corke. Ann popatrzala sie na Justina a on na nia, oboje trzymali w rekach obrazki. Przez kilka sekund wymieniali ze soba wrogie spojrzenia, gdy nagle Jennifer i Pattie zaczely isc z nimi w kierunku gdzie staly duze klocki, polozyly ich tam i odeszly. Justin zaczal budowac cos z klockow. Dziewczynka caly czas myslala co zrobic z jego rysunkiem, widziala, ze on siedzi na jej rysunku. Nagle zaczal go zgniatac a Ann caly czas patrzala sie na to co on robi i zaczela robic to samo. Dziewczynka wytknela mu jezyk kiedy on zaczal drzec jej rysunek, ona robila to samo z jego rysunkiem. Justin wstal i zaczal isc w strone smietnika. Ann tez zaczela isc w strone smietnika, ktory wstal po drugiej stronie pomiesczenia i wyrzucila podarty rysunek do srodka. Obrocila sie i zauwazyla jak Justin, wyrzyca jej rysunek jeszcze bardziej go gniatac i drzec. Od tamtej chwili byli wrogami.....
Kiedy chodzili do 1 klasy, Ann musiala siedziec z nim w lawce i zaczela coraz bardziej przyzwyczajac sie do jego osobowosci. Kiedy nie bylo jej w szkole, musiala spisywac od niego lekcje, bo tylko do niego maiala najblizej. Zaczeli sie kumplowac.
Kiedy byli troche starsi zaczeli byc przyjaciolmi, kiedy ta musiala tanczyc z nim w parze, bo chodzili na kurs tanca. Justin zaczal inaczej na nia patrzec, chcial byc kims wiecej nie tylko przyjacielem. Chcial lapac ja za reke kazdego dnia i zegnac ja calusem, po to aby nastepnego dnia robic to samo. Tak, chcial byc jej chlopakiem, ale Ann wolala zeby zostali tylko przyjaciolmi.
A dzisiaj sa nie tylko najlepszymi przyjaciolmi ale para. Justin byl taki szczesliwy kiedy ona calowla go w policzek i kiedy sie do niego przytulala i lapala za reke. Wiedzial, ze beda ze soba dlugoo........♥
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeeest napisalam to w koncu! I jak podoba sie wam? ;) ♥
P.S Jesli beda jakies bledy to przeprasza, bo wypilam szklanke Coli ;D ♥
niedziela, 25 listopada 2012
Bohaterowie.
Jest to trzynastolatka, ktora uszescza do szkoly w Kanadzie. Jej pasja to taniec, lubi muzyke. Jej mama wyjechala do Hiszpanii kiedy ta miala zaledwie roczek, tata musial wychowac ja sam. Ann nie ma juz z nia kontaktu. Ma malego przyrodniego brata, ktory ma na imie Oliver i ma 2 latka. Jej chlopak to Justin Bieber, sa ze soba juz rok. Poznali sie w predszkolu, byli wrogami ale po kilku latach przyzwyczaili sie do siebie i tak jakos wyszlo.
Ten mlody kanadyjczyk ma dopiero 14 lat a spiewa jak aniol. Uwielbia spiewac, tanczyc i grac w koszykowke. Jego mama i tata nie sa razem od kilkunastu lat. Justinowi brakuje ojca, ale stara sie go jakos odwiedzac w wolnym czasie. Ma mlodszego brata Jaxon'a (3 latka) i siostre Jazmyn (4 latka). Jego najlepszy przyjaciel to Chris. Ann jest jego dziewczyna, zrobilby dla niej wszystko. Byl w niej zakochany od pierwszej klasy, ale bal sie jej tego powiedziec. Wiedzial, ze Ann by go wysmiala.
Ma 13 lat, ma bogatego tate i mame, dlatego teraz mieszka z nimi w wielkiej villi. Razem z Ann i Olivia jej przyjaciolkami, lubi sie spotykac po szkole i plotkowac godzinami. Jej chlopak to Josh, kiedys byla zakochana po uszy w Justinie.
Ma 15 lat jest on muzykiem z zespolu One Direction. Ma 4 przyjaciol, ktorzy naleza do tego zespolu. Pewnwgo dnia zaczelo mu sie wszystko nudzic, wiec wyjechal na wakacje do Kanady, zeby odpoczac. Tam spotkal pewnych ludzi, ktorzy od razu go polubili. Ale byl jeden ktory nie czul do niego symaptii, tak to byl Justin....
Ma 13 lat uwielbia wyglupiac sie ze swoim najlepszym przyjacielem Justinem. Wszystkie dziewczyny na niego leca dlatego, ze ma piekne blekitne oczy. Lubi garac w koszykowke, jezdzic na deskorolce i spedzac czas ze swoimi przyjaciolmi.
Ta trzynastolatka ma najfajniejszych przyjaciol na swiecie. Harry Styles to jej brat, piosenkarz zespolu One Direction. Zayn odrazu wpadl jej w oko, niestety on woli inna. Ann i Victoria sa jej najlepszymi przyjaciolkami. Justin i Chris lubia robic jej kwaly. Ma malego pieska, ktory jest bardzo slodki.
Jest zwariownym czternastolatkiem z USA. Przeprowadzil sie do Kanady i zmienil szkole. Dzisiaj ma duzo przyjaciol, ktorych nie wymienilby na nikogo innego. Zakochal sie w Olivii, ale nie wie jak jej to powiedziec. Jego mama zginela w wypadku lotniczym. Bardzo to przezywal, ale pozniej sie przyzwyczail, ze nie ma przy nim najwaznieszej osoby w jego zyciu.
I inni :
Mama, a raczej macocha Ann, ma 28 lat. Ann nie lubi mowic na nia macocha, wiec mowi do niej po imieniu. Oliver to jej przyrodni brat (2 latka).
Benny ma 30 lat i jest tata Ann.
Te slodziaki to rodzenstwo Justina. Jaxon (3 latka) i Jazmyn (4 latka).
Pattie to mama Justina.
Jeremy to ojciec Justina.
---------------------------------------------------------------------------------------
Postanowilam wrocic do pisania bloga, ale troche innego. Nie wiem czy bede miala czas do dodawania kolejnych rozdzialow tak szybko. Dzisiaj moze napisze 1 rozdzial. Wiec szykujcie sie ;D A tu jest link do mojego starego bloga : http://camolnie.blogspot.no/
Subskrybuj:
Posty (Atom)











