Oboje sie nienawidzili, oboje rzucali sie klockami i tym co wpadlo im w rece kiedy chodzili jescze do przedszkola..... a jak to wogole sie stalo?
Byl to pierwszy dzien kiedy mala Ann z mama podeszli do wielkiego budynku, ktory byl koloru zielonego. W oknach budynku znajdowaly sie rozne kwiatki i serduszka. Przy drzwiach predszkola stala usmiechnieta pani. Mama przywitala sie z nia podajac jej reke. Dziewczynka wtulila sie w reke mamy, kiedy weszli do duzego pomieszczenia. Duzo dzieci ganialo sie po calym pomieszczeniu krzyczac i piszczac. Mama Ann postawila dziewczynke na ziemi i podeszla do jednej z innych mam. Miala na imie Pattie, byla dosc niska osoba z dlugimi brazowymi wlosami. Ann rozejrzala sie po pomieszczeniu, jej wzrok utkwil na jedny chlopczyku, ktory rysowal cos na kartce papieru. Dziewczynka podeszla do niego i przywitala sie.
- Czesc jestem Ann. Chlopczyk popatrzal sie na nia i usmiechnal sie do niej.
- Czesc jestem Justin.
- Co rysujesz?
- Rysuje samochod dla taty. Ann popatrzala sie na rysunek, ktory przypominal jej bardziej jakis kwadrat z dwoma kolkami. Dziewczynka zasmiala sie pod nosem.
- Dlaczego sie smiejesz?
- Dlatego, ze to nie jest samochod tylko jakis kwadrat z kolkami.
- Myslisz, ze ty umialabys namalowac go lepiej? Ann nie wiedzial co powiedziec, bo jeszcze nigdy nie rysowala samochodow.
- To umiesz czy nie? Chlopczyk patrzal na nia czekajac na odpowiedz.
- Umm.... nie lubie samochodow, ale moge namalowac kwiatka.
- Okej to pokaz.
Ann usiadla kolo Justina i zaczela malowac swoj rysunek. Starala sie jak tylko mogla, ale to nieprzypominalo kwiatka tylko jakies kolo z paskami dookola.
- To ma byc kwiatek?
- Umm.... tak nie widzisz?
- To jest tylko jakies kolo z paskami, a nie kwiatek.
- Przynajmniej jest lepszy od twojego kwadratu!
- Nie to moj obrazek jest lepszy! Chlopczyk wystawil jej jezyk i zabral jej rysunek. Ann zaczela go gonic po calym pomiesczeniu, ale nie mogla go zlapac. Justin zatrzymal sie na koszem do smieci trzymajc nad nim rysunek Ann.
- Wyrzuce go!
- Nie nie wyrzucaj! Krzyczla dziewczynka, ledwa lapiac oddech.
- Wyrzuce go! Powturzyl chlopczyk i juz mial go wyrzucac gdy nagle zobaczyl, ze Ann ma w reku jego rysunek z samochadem, ktory mu sie tak podobal.
- Jesli ty wyrzucisz moj rysunek, to ja wyrzuce twoj!
- Nie, nie wyrzucisz! Teraz to Justin zaczal krzyczec na nia. Nagle do pomieszczenia weszly dwie rozesmiane kobiety, to byla mama Ann i mama Justina. Jennifer (mama Ann) popatrzala sie na nich z usmiechem. Poczym mama Justina, Pattie zaczela mowic.
- O! tu jest wlasnie moj synek Justin. Wskazala na niego palcem i wziela go na rece. To sama zrobila Jennifer, przedstawiajac jej swoja corke. Ann popatrzala sie na Justina a on na nia, oboje trzymali w rekach obrazki. Przez kilka sekund wymieniali ze soba wrogie spojrzenia, gdy nagle Jennifer i Pattie zaczely isc z nimi w kierunku gdzie staly duze klocki, polozyly ich tam i odeszly. Justin zaczal budowac cos z klockow. Dziewczynka caly czas myslala co zrobic z jego rysunkiem, widziala, ze on siedzi na jej rysunku. Nagle zaczal go zgniatac a Ann caly czas patrzala sie na to co on robi i zaczela robic to samo. Dziewczynka wytknela mu jezyk kiedy on zaczal drzec jej rysunek, ona robila to samo z jego rysunkiem. Justin wstal i zaczal isc w strone smietnika. Ann tez zaczela isc w strone smietnika, ktory wstal po drugiej stronie pomiesczenia i wyrzucila podarty rysunek do srodka. Obrocila sie i zauwazyla jak Justin, wyrzyca jej rysunek jeszcze bardziej go gniatac i drzec. Od tamtej chwili byli wrogami.....
Kiedy chodzili do 1 klasy, Ann musiala siedziec z nim w lawce i zaczela coraz bardziej przyzwyczajac sie do jego osobowosci. Kiedy nie bylo jej w szkole, musiala spisywac od niego lekcje, bo tylko do niego maiala najblizej. Zaczeli sie kumplowac.
Kiedy byli troche starsi zaczeli byc przyjaciolmi, kiedy ta musiala tanczyc z nim w parze, bo chodzili na kurs tanca. Justin zaczal inaczej na nia patrzec, chcial byc kims wiecej nie tylko przyjacielem. Chcial lapac ja za reke kazdego dnia i zegnac ja calusem, po to aby nastepnego dnia robic to samo. Tak, chcial byc jej chlopakiem, ale Ann wolala zeby zostali tylko przyjaciolmi.
A dzisiaj sa nie tylko najlepszymi przyjaciolmi ale para. Justin byl taki szczesliwy kiedy ona calowla go w policzek i kiedy sie do niego przytulala i lapala za reke. Wiedzial, ze beda ze soba dlugoo........♥
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeeest napisalam to w koncu! I jak podoba sie wam? ;) ♥
P.S Jesli beda jakies bledy to przeprasza, bo wypilam szklanke Coli ;D ♥
Fajny rozdział. Miło się czyta.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na #imagine http://i-just-die-in-your-arms.blogspot.com/
Nawet nie wiesz jak bardzo sie ciesze z twojego komentarza<3 i z checia zajrze na twojego bloga :)
Usuń